ROZDZIAŁ 23
Od tamtej nocy Harry i Laura
nie usłyszeli już tych tajemniczych szeptów. Dziś chłopiec miał pierwszy w tym roku trening quidditch'a. Wood wyciągnął zawodników z łóżek bardzo wcześnie. W szatni, gdzie się przebierali Oliver przez godzinę ogłaszał im ich nową strategię. Kiedy szli przez podwórko aby przejść na boisko do quidditch'a Laura, Hermiona i Ron siedzieli sobie na ławce. Nagle na podwórku pojawiła się drużyna Ślizgonów.
- Flintch! Ja zająłem dzisiaj boisko na cały dzień! - powiedział lekko wkurzony Wood.
- My mamy specjalne pozwolenie od profesora Snape. - odpowiedział Flintch pokazując kartkę.
Wood przeczytał:
POZWOLENIE
Ja, profesor Severus Snape daje Ślizgonom
pozwolenie na trening quidditch'a.
Oliver widocznie się zdenerwował.
- A tak w ogóle musimy sprawdzić naszego, nowego szukającego - powiedział Flintch.
- Macie nowego szukającego? Kogo?
Z grupy Ślizgonów wysunął się Draco Malfoy. Laura, Hermiona i Ron szybko podbiegli do nich, bo wiedzieli, że za chwilę stanie się coś złego.
- O, Potter! Szykuj się na porażkę, bo teraz nie masz najlepszej miotły w Hogwarcie - mówił kpiąco. - Mój ojciec zafundował nam nowe Nimbusy Dwa Tysiące Jeden. Teraz na pewno przegracie.
Ślizgoni pokazali ich nowe miotły. Były trochę podobne do miotły Harry'ego, ale było widać, że są lepsze.
- Ale w naszej drużynie są same osoby, które mają talent. Więc nikt nie musi się do niej wkupywać. - powiedziała Hermiona.
- Nikt cie nie pytał o zdanie, nędzna szlamo. - powiedział Malfoy.
Na twarzach innych było widać oburzenie, jednak Harry i Laura nie za bardzo wiedzieli co oznacza te słowo. Flintch zasłonił Malfoy'a przed atakiem Freda i George'a. Te słowo musiało oznaczać coś złego.
- Zapłacisz mi za to! - powiedział groźnie Ron i wyjął swoją połamaną różdżkę, którą skleił taśmą klejącą. Skierował ją w twarz Malfoy'a .
Donośny huk rozległ się po całej okolicy. Było widać tylko zielony dym, który ugodziła Rona w żołądek.
- Ron! Ron! Nic ci się nie stało? - wołała przerażona Hermiona.
Rudowłosy leżał teraz na trawie i chyba zbierało mu się na puszeczenie pawia. Colin, który niedawno stał się wielkim fanem Harry'ego i Laury robił zdjęcia.
- Przestań! - rozkazała Laura i chłopiec odsunął się na bok.
Ron skulił się i wypluł...ślimaka. I znowu. To było ohydne. Hermiona i Harry wzięli Rona pod ramię i zaprowadzili do Hagrida. Laura szybko obróciła się ku śmiejącemu się Malfoy'owi, wyciągnęła różdżkę i powiedziała:
- Greelitous!
Nagle Draco zaczął tak jakby bulgotać i zrobił się cały zielony. Jego koledzy zaprowadzili go do skrzydła szpitalnego, a Gryfoni zaczęli się śmiać. Laura szybko dogoniła przyjaciół, którzy zbliżali się do chatki Hagrida.
- Gdzieś ty była? - zapytał Harry.
- Powiedzmy, że sprawiłam, iż Draco zazielenił sie ze wstydu. - powiedziała zadowolona, a Harry i Herrmiona uśmiechnęli się. Nie mogli się doczekać zobaczenia zielonego Malfoy'a.
Gdy doszli do chatki Hagrida zobaczyli ogromne dynie. Olbrzym powitał ich dużym uśmiechem i zaprosił do środka. Usadowił Rona na kanapie i dał duże wiadro. Laura, Harry i Hermiona usiedli kolo niego.
- Najlepiej żeby je wszystkie zrzucił - powiedział Hagrid. Widocznie się na tym znał. - A kto mu co zrobił, że chciał go tak potraktować?
- Draco Malfoy - oznajmił Harry. - Powiedział... nie za bardzo wiem co to znaczy...
- Nazwał mnie szlamą. - powiedziała Hermiona wstając. Z jej oczu leciały łzy.
- O cholibka! To naprawdę wstrętne!
- Ale co te słowo oznacza?
- Tak wyrażają się czarodzieje, którzy nie mają za grosz kultury. Inni nazywają nas mugolami. A słowo szlama.... oznacza brudną krew. No wiesz mugolską, nie zasługującą na magiczne moce - wytłumaczyła Hermiona.
- Ej - odezwała się Laura. - Nie przejmuj się nim! Może i pochodzisz z rodziny mugoli, ale jesteś bardziej wartościową osobą niż on! I jesteś oczywiście najlepszą przyjaciółką jaką mogłabym mieć!
Hermiona popatrzyła wdzięcznym wzrokiem na Laurę. Hagrid chwycił ją za rękę.
- I na dodatek jesteś jedną z najbardziej uzdolnionych czarodziejek jakie znam. A uwierz mi, że znam takie tylko dwie. - powiedział Hagrid. Wszyscy domyślili się, że chodzi mu o nią i Laurę.
Hermionie poprawił się nastrój. Kiedy Ron zrzucił wszystkie ślimaki, dzieci wyszły. Przy wyjściu Harry zapytał:
- Hagridzie, po co ci takie duże dynie?
- Dumbledore poprosił mnie, abym takie wyhodował na Noc Duchów, szczerze mówić to trochę im pomogłem. - odparł dumny z siebie samego.
Na drugi dzień Gryfoni mieli lekcję
obrony przed czarną magią z Gilderoy'em Lockhartem i Ślizgonami. Draco naddal był zielonkawy. Przyjaciele się nie mogli opanować śmiechu. Nauczyciel zrobił swoje wielkie wejście. Wszystkie dziewczyny, oprócz Laury, westchnęły.
- Nie rozumiem. Co cię w nim fascynuje? - zapytała zdziwiona Laura Hermiony, lecz ta nie odpowiedziała.
Nauczyciel rozdał im testy. Pytania, które tam były roześmiały prawie wszystkich uczniów.
Brzmiały ona tak:
1. Jaki jest ulubiony kolor Gilderoy'a Locharta?
2. Jakie jest skryte marzenie Gilderoy'a Lockharta?
3. Jakie jest, według ciebie, największe do tej pory osiągnięcie Gilderoy'a Lockharta?
Podobnych pytań było 54, a ostatnie brzmiało:
54. Kiedy przypadają urodziny Gilderoy'a Lockharta i jaki byłby idealny dla niego prezent?
Hermiona znała odpowiedzi na wszystkie pytania, Laura na niektóre więc przyjaciółka jej trochę pomogła, a Harry i Ron nie mieli pojęcia jak na nie odpowiedzieć. Po piętnastu minutach profesor zabrał im kartki.
- Dobrze - rzekł. - Teraz nauczę was jak poskromić pewne stworzenia. Są bardzo nie bezpieczne!
Odkrył klatkę z jakimiś niebieskimi, małymi stworkami.
- Oto chochliki kornwalijskie! - powiedział i wypuścił je z klatki. Seamus zaczął chichotać.
Chochliki od razu znalazły się w całej klasie wywołując zamieszanie. Dwa chochlii podniosły przerażonego Neville'a za uszy i powiesiły na żyrandolu. Spanikowani uczniowie od razu wybiegli z klasy.
- Peskipiksi Pasteroni! - powiedział nauczyciel, ale to nic nie dało. Dwa chochliki odebrały mu różdżkę, a on po prostu uciekł.
- Wasza czwórka ma się tym zająć! - powiedział w pośpiechu.
Przyjaciele nie wiedzieli co robić.
- Immobilus! - powiedziała Hermiona i wszystkie chochliki tak jakby się zatrzymały.
Umieścili je w klatce i zdjęli Neville'a z żyrandola.
- Jak on mógł powierzyć nam te zadanie? To on powinien umieć zapobiec ataku tych stworków - powiedział do przyjaciół Ron, kiedy szli do dormitorium.
- On chciał sprawdzić nasze umiejętności - usprawiedliwiała go Hermiona.
- Ona się w nim zakochała czy co? - zapytał po cichu Harry'ego.
Ron przez jakiś czas nadal zrzucał
ślimaki. Nawet zdarzyło mu się to parę razy na lekcjach, ale na szczęście było ich mniej niż na początku.